[WIDEO] Gol Jakuba Kiwiora! Polski obrońca znowu błyszczy w Arsenalu

0
Jakub Kiwior

Fot. Photo by Dziurek / https://depositphotos.com/

Gdy w 3. minucie meczu Arsenal – Crystal Palace Jakub Kiwior wpakował piłkę do siatki po stałym fragmencie, wielu kibiców jeszcze nie zdążyło zająć miejsc na Emirates Stadium. Ale Kiwior – jak przystało na jego aktualną formę – nie zamierzał czekać. Głowa, precyzja, bramka. Show zaczął się od niego. Jeszcze parę tygodni temu bylibyśmy w szoku. Dzisiaj taka dyspozycja Polaka to normalny dzień w biurze.

Rakieta Kiwiora na start

Polski obrońca błyskawicznie otworzył wynik spotkania po świetnym dośrodkowaniu Martina Ødegaarda z rzutu wolnego. Kiwior wszedł w piłkę jak dzik w żołędzie – pewnie, bez zawahania, z dokładnością godną chirurga. Dean Henderson mógł tylko odprowadzić piłkę wzrokiem.

Była 2:26 minuta meczu. Arsenal prowadził, trybuny wyły z radości, a statystycy łapali się za głowy – tak szybkiego trafienia w derbach Londynu w barwach Arsenalu nie widziano od czasów Tomasa Rosickiego w 2014 roku.

Solidny występ mimo straty dwóch goli

Kanonierzy zagrali ofensywnie, a Kiwior był jednym z najjaśniejszych punktów w defensywie. Nie tylko zdobył gola, ale i popisał się efektowną interwencją przy próbie Eddiego Nketiaha – zablokował strzał w ostatniej chwili, mimo że był już praktycznie poza akcją. Kibice nie bez powodu skandowali jego nazwisko. Zasłużył Polak jak mało kto w ostatnim czasie.

Niestety, defensywa Arsenalu nie wytrzymała ciśnienia do końca. Gdy w 83. minucie Jean-Philippe Mateta wyrównał na 2:2, cały stadion zamarł. Zawinił nie kto inny jak William Saliba, który zupełnie niepotrzebnie stracił piłkę przed własnym polem karnym. David Raya nie miał szans – efekt: dwa stracone punkty i (prawie) mistrzostwo Anglii dla Liverpoolu.

Kiwior w formie na najważniejsze mecze sezonu

Dla Jakuba Kiwiora to nie był pierwszy raz, kiedy pokazał, że zasługuje na grę w podstawowym składzie Arsenalu. To już jego trzeci gol w Premier League – po jednym w każdym sezonie. Tym razem trafił w idealnym momencie: tuż przed półfinałem Ligi Mistrzów z PSG. Jeśli ktoś miał jeszcze wątpliwości, czy Polak powinien grać od pierwszej minuty – ten mecz był odpowiedzią.

Czy Arsenal jeszcze powalczy?

Po remisie z Crystal Palace Arsenal ma 67 punktów i do prowadzącego Liverpoolu traci aż 12 oczek. Teoretycznie – jeszcze mogą ich dogonić. W praktyce? Trzeba by cudu na miarę Leicester z 2016 roku. A jak wiadomo – cuda w Premier League się zdarzają, ale nie codziennie.

Jedno jest pewne: Jakub Kiwior nie tylko się nie zatrzymał – on dopiero się rozkręca. A jeśli Arsenal chce jeszcze powalczyć o cokolwiek w tym sezonie, to lepiej, żeby trzymał się go kurczowo jak piłki przy rzucie wolnym Ødegaarda.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *