Jan Bednarek nie do przejścia. Polak znów chwalony po meczu FC Porto [ZOBACZ SKRÓT]

0
Jan Bednarek

Poland's Jan Bednarek during the UEFA Nations League Group A4 match between Wales vs Poland at Cardiff City Stadium, Cardiff, United Kingdom, 25th September 202 — Photo by operations@newsimages.co.uk

Trzy mecze, trzy zwycięstwa, trzy czyste konta – tak wygląda bilans Jana Bednarka na starcie jego portugalskiej przygody. W niedzielne popołudnie Polak wyszedł w podstawowym składzie FC Porto przeciwko Casa Pia i po raz kolejny nie zawiódł. „Smoki” wygrały pewnie 4:0, a sam „Bedi” zebrał pozytywne recenzje od portugalskich mediów.


Profesor przed duże „P”

Bednarek spędził na murawie 74 minuty. W tym czasie miał – jak zauważyli dziennikarze „A Boli” – „jedno z najspokojniejszych popołudni w swojej karierze”. Porto dominowało, Casa Pia praktycznie nie zbliżała się do pola karnego, więc Polak rzadko musiał interweniować. Zaliczył tylko jedno wybicie i dwa przechwyty, ale za to był aktywny przy wyprowadzaniu piłki – jego skuteczność podań wyniosła imponujące 96% (81 na 84 zagrania trafiły do partnerów).

Nie obyło się jednak bez drobnego minusa – w 65. minucie stoper obejrzał swoją pierwszą żółtą kartkę w Portugalii. To właśnie ten epizod obniżył mu noty. „A Bola” wystawiła mu „6”, a serwis zerozero.pt ocenił go wyżej – na „7”.


Blisko pierwszego gola

Warto też dodać, że jego partner z obrony – Neuen Perez – zdobył jedną z bramek, ale… otrzymał taką samą notę jak Polak. To pokazuje, jak solidnie i konsekwentnie Bednarek wywiązuje się ze swojej roli w defensywie. Nie musi dawać bardzo dużo w ofensywie, żeby zostać doceniony zarówno przez dziennikarzy, jak i kibiców. Złapał formę w bardzo ważnym – również dla kibiców reprezentacji Polski – okresie.

Co ciekawe, Bednarek miał też swoje momenty pod bramką rywala. Dwukrotnie uderzał głową po rzutach rożnych – raz minimalnie nad poprzeczką, raz tuż obok słupka. Gdyby któryś z tych strzałów wpadł, oceny z pewnością poszybowałyby jeszcze wyżej.


Talizman Porto

Fakty mówią same za siebie: z Bednarkiem w składzie Porto jeszcze nie straciło gola. Polak zagrał już w ligowych zwycięstwach z Vitorią Guimaraes (3:0), Gil Vicente (2:0) i teraz z Casa Pia (4:0). Dodajmy do tego triumf w sparingu z Atletico Madryt i robi się z tego naprawdę efektowna seria.

Portugalskie media zwracają uwagę, że przyjście Bednarka – razem z kilkoma innymi transferami – podniosło intensywność i jakość gry Smoków. FC Porto nie tylko wygrywa, ale wygląda stabilnie jak dawno nie.


Największy test dopiero nadchodzi

Na horyzoncie jednak spotkanie, które zweryfikuje ten świetny start. Już w sobotę 30 sierpnia Porto zmierzy się na wyjeździe ze Sportingiem Lizbona, liderem tabeli i obrońcą tytułu. Obie ekipy mają komplet zwycięstw, a Sporting może się pochwalić bilansem 12:1.

To właśnie w starciu na szczycie przekonamy się, czy Bednarek faktycznie stanie się nowym liderem defensywy Porto – tak jak piszą portugalskie media – i czy jego świetna passa bez straconej bramki przetrwa próbę ognia.

Jan Bednarek zaczął przygodę z FC Porto w najlepszy możliwy sposób. Solidność, spokój, czyste konta i pochwały z każdej strony – tego nie miał od dawna w Southampton. Transfer za 7,5 mln euro zaczyna spłacać się błyskawicznie. Teraz czas na najważniejszy sprawdzian – hit ze Sportingiem, w którym polski stoper będzie musiał udowodnić, że to nie tylko dobry start sezonu, ale fundament czegoś znacznie większego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *