Grande Afera w kadrze. Lewandowski bez opaski, Lewandowski rezygnuje z gry w reprezentacji Polski

0
michał probierz

Zapowiadało się spokojne zgrupowanie reprezentacji Polski. Męczarnie, ale ostateczne zwycięstwo z niezwykle mocną Mołdawią, a parę dni później ostra walka z Finlandią i wynik w okolicach remisu. Bój o barażowe miejsce. I taki spokojny scenariusz by się ziścił, gdyby nie… dwie bomby od dwóch mocnych charakterów. Najpierw zerwanie z bicepsa opaski kapitańskiej, a chwilę później rezygnacja z gry w kadrze. Timing doskonały. Tuż przed ważnym meczem. Gorzej nie dało się tego zakomunikować. Ewentualnie Grzegorz Lato mógłby to przebić.

Powiedzieć, że relacje Roberta Lewandowskiego z Michałem Probierzem coraz bardziej się ochładzały, to tak jakby nic nie powiedzieć. Niewinne kąśliwe uwagi w wywiadach, szpileczki o braku młodych w reprezentacji, wszystko w stylu Roberta Lewandowskiego. Ale nic nie zapowiadało, że będzie jeszcze grubiej niż za Brzęczka. To było więcej niż 8 sekund. Najpierw Probierz wytoczył sążniste działo (przekazał opaskę Piotrowi Zielińskiemu), a odpowiedź Lewandowskiego wybrzmiała z potężną siłą. Nie brał jeńców. Uznał, że jego dobro i jego duma ucierpiały na tyle, że on nie będzie bawił się w projekt „Kadra Probierza” i nie chce pomagać tej reprezentacji, póki za sterami siedzi człowiek zabierający mu opaskę.

Zachował się zgoła inaczej niż Jakub Błaszczykowski, kiedy Adam Nawałka pozbawiał go kapitańskiej opaski. Oczywiście, że był wkurzony, nie ukrywał złości, ale przekuł to w sportowe ambicje, że by udowodnić, że on jeszcze nie powiedział ostatniego słowa i wygrał tym. Był naszym najjaśniejszym punktem na Euro 2016. Adam Nawałka pewnie tez nie miał łatwo, kiedy wchodzi między dwóch skonfliktowanych zawodników. A tam w szatni było więcej mocnych charakterów niż dzisiaj. Zresztą widać po wczorajszej reakcji Kamila Glika, że tamta szatnia była podzielona. Nie szła jednomyślnie za swoim kapitanem. Tamta szatnia miała charakter, więc tak naprawdę nie miało większego znaczenia, czy opaskę miał Lewandowski, Glik, Błaszczykowski, Szczęsny czy Krychowiak.

Tym razem brakuje w kadrze takiej jednostki, a Piotr Zieliński niejako stał się ofiarą tej rozgrywki między Probierzem a Lewandowski. Stoi między młotem a kowadłem. Nie zazdroszczę mu tej roli. W takim momencie, przed takim meczem. Będzie wiele razy wywoływany do tablicy i proszony o komentarz. A to nie on jest winowajcą i to nie on powinien się tłumaczyć z tej sytuacji. Chorej sytuacji.

Kto winny, kto niewinny?

Nie została ona wyjaśniona należycie. Zachowajmy jednak chronologię zdarzeń. Zacznijmy od początku.

Najpierw Robert Lewandowski uznał, że nie przyjedzie na kadrę, bo jest zmęczony sezonem (ma do tego prawo), a ma prawie 37 lat i młodszy już nie będzie. Ok. Jest wyczerpany fizycznie (to był długi sezon w wymagającej lidze i okraszony kontuzją, z której do końca się nie wykaraskał) i psychicznie. Potrzebuje odpocząć.

Jednak to zgrupowanie jest wyjątkowe, bo Kamil Grosicki – jego wieloletni kumpel z reprezentacji Polski – kończy swój żywot w kadrze i chce się godnie pożegnać ze wszystkimi na oficjalnym wyjściu bez dresowych reprezentacyjnych. Robert nie zjawia się. W mediach nagonka, wizerunkowo strzał w kolano. Lewandowski wsadził kija we własne szprychy. Oberwał solidnie. Później przyjechał, ale niesmak pozostał. Raczej nikt nie uwierzył w nagłą niespodziankę zawodnika FC Barcelony. Wyszło sztucznie, obciachowo, a chodzą słuchy, że nawet reprezentantom się to nie spodobało. A to znaczy wiele. Gdyby to był pierwszy taki wybryk, to rozeszłoby się po kościach. W tym przypadku jednak mleko wylało się po raz kolejny. Niektórzy kadrowicze już mieli dosyć. Lewandowskiego ostatnio trochę traktuje kadrę jako przykry obowiązek. Sam decyduje, kiedy przyjeżdża na kadrę, głośno komentuje, że mu się nie podoba kolejny selekcjoner, chodzi naburmuszony.

Michał Probierz żyje na zgrupowaniach z piłkarzami. Nie jest głuchy na różne głosy z wewnątrz kadry. To jest dość hermetyczne środowisko. Wszyscy o wszystkim wiedzą. Uznał, że miarka się przebrała i kadra potrzebuje kogoś, kto będzie na 100% grał i walczył dla tej reprezentacji.

Jednak moment i sposób przekazania tej wiadomości był – delikatnie mówiąc – mało fortunny. Gorzej nie można było tego zakomunikować. Tuż przed wyjazdowym meczem z Finlandią (bardzo ważnym w kontekście walki o awans) i przez telefon. Robert Lewandowski – z racji swojego statusu i zasług dla tej kadry – powinien otrzymać taką informację wprost, podczas rozmowy w cztery oczy, po meczu z Finlandią. Nie po raz pierwszy zawiodła komunikacja. Michał Probierz nie umie w konwenanse i dyplomacja to nie jest jego obszar zainteresowań. Mógł jeszcze ogłosić tę wiadomość podczas turnieju w golfa, więc wyszło ciut lepiej.

I natychmiast po ogłoszeniu tej sensacyjnej wiadomości, Robert Lewandowski zabrał głos.

Napisał o braku zaufania, o okolicznościach decyzji, a na koniec dość sztucznie wspomniał o najlepszych kibicach na świecie, żeby złagodzić przekaz. Zacząć jednak od żali do selekcjonera. Wiadomość była krótka, emocjonalna, więc poszło bez konsultacji z kimkolwiek. Poczuł się urażony i odebrał to jako cios w serce. Nie myślał w tym momencie o dobru tej reprezentacji, myślał o sobie i własnym komforcie psychicznym.

Nie wiem, czy jest tutaj ktoś mniej lub bardziej winny. Michał Probierz wybrał zły moment na tego typu komunikaty. Robert Lewandowski również wizerunkowo zaliczył kolejną wtopę. Prezes Kulesza również – jako szef związku – powinien umieć rozmasować takie sytuacje, jak robił wcześniej jego poprzednik. A myślę, że Zbigniew Boniek był świadkiem wielu PR-owych pożarów. Ale nie rozgrywał tego na Twitterze (X), ale za zamkniętymi drzwiami łagodził spory, szukając kompromisu. Tutaj poszło na noże, a Cezary Kulesza tylko się temu przygląda, nawet nie komentując publicznie tego zajścia. Nie powinno ono mieć miejsca w mediach społecznościowych, ale jeśli do tego doszło, a Ty jesteś szefem tej firmy, więc gasisz pożar szybko, żeby jak najmniej zaszkodził atmosferze w kadrze. Teraz już za późno.

Fot. Piotr Kucza // CC BY 4.0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *