Kłopoty bogactwa na… skrzydłach? Tak, na skrzydłach

0
nicola zalewski

Nie sądziłem, ze przyjdzie taka chwila w życiu kibica reprezentacji Polski, że będzie się zastanawiał, jak my upchamy w kadrze tych wszystkich skrzydłowych. Zwłaszcza po takim weekendzie jak ten. Zalewski z golem i asystą, Kamiński z golem, Skóraś z golem (!), 17-letni Pietuszewski w gazie, Michalak z golem. Jeśli do tego dorzucimy Grosickiego, który oddaje na boisku serce dla kadry, to mamy całkiem niezły zestaw, którym możemy już straszyć reprezentacje o podobnym potencjale jak my.

Jeszcze miesiąc temu nie mieli pół skrzydłowego, a teraz robi nam się nadmiar bogactwa. Młodzi powoli pukają do bram kadry i może w końcu damy spokój Grosickiemu i zorganizujemy mu… kolejne pożegnanie. Kamil Grosicki jest takim… probierzem jakości skrzydłowych. Jeśli jest powoływany, to wiedz, że coś się dzieje.

Nicola Zalewski błyszczy w Serie A. Pierwszy gol i asysta w barwach Atalanty

Transfer Nicoli Zalewskiego z Interu Mediolan do Atalanty Bergamo wzbudził sporo emocji we włoskich mediach. Polak kosztował 17 milionów euro i od początku nowego sezonu dostawał szanse w podstawowym składzie Ivana Juricia. W meczach z Pisą i Parmą pokazał się z dobrej strony, ale brakowało mu konkretów. Przełamanie przyszło w trzeciej kolejce Serie A przeciwko Lecce i było naprawdę efektowne.

Najpierw w 36. minucie Zalewski precyzyjnie dośrodkował z rzutu rożnego, a Giorgio Scalvini głową otworzył wynik spotkania. Po przerwie Polak był bliski trafienia z rzutu wolnego – piłka zatrzymała się na poprzeczce. Jednak w 70. minucie dopiął swego. Dynamicznie ruszył skrzydłem, zwiódł obrońcę Lecce i mocnym strzałem zza pola karnego zdobył swoją pierwszą bramkę dla Atalanty.

Spotkanie zakończyło się wygraną 4:1, a Zalewski zebrał świetne recenzje. Komentatorzy Eleven Sports nazwali go MVP meczu, a trener Ivan Jurić pochwalił go za zdecydowaną grę i jednocześnie podkreślił, że Polak nadal może się rozwijać. Dla reprezentanta Polski to idealny początek nowego etapu kariery w Bergamo i jasny sygnał, że może być jedną z gwiazd tego sezonu Serie A.

Jakub Kamiński przeszedł do historii Bundesligi. Najpóźniejszy gol od 1992 roku

Jakub Kamiński ma za sobą wyjątkowy występ w barwach 1. FC Köln. Polak, wypożyczony z Wolfsburga, wrócił na Volkswagen Arenę i to właśnie tam zapisał się w historii Bundesligi. Spotkanie długo nie układało się po myśli drużyny z Kolonii – po 90 minutach przegrywała 2:3. Sędzia doliczył aż 13 minut, ale nawet w 103. minucie gospodarze nadal prowadzili.

Wtedy do akcji wkroczył Kamiński. W 104. minucie oddał precyzyjny strzał, który dał jego zespołowi remis 3:3. Jak podaje „Kicker”, było to najpóźniej zdobyte trafienie w historii Bundesligi od momentu, gdy zaczęto prowadzić takie statystyki, czyli od sezonu 1992/93.

Co ciekawe, przeciwko Wolfsburgowi błyszczał także inny były zawodnik „Wilków” – Luca Waldschmidt, który otworzył wynik meczu. Kamiński jednak przyćmił wszystkich, ratując punkt w ostatnich sekundach. Po meczu podkreślił, że nie celebrował bramki z szacunku dla swojego byłego klubu, w którym spędził trzy lata.

Dzięki temu trafieniu Polak nie tylko dał Köln cenny remis, ale także przeszedł do historii niemieckiej ligi. Media w Niemczech zgodnie oceniły jego występ jako bardzo dobry, a kibice zaczynają wierzyć, że właśnie w Kolonii Kamiński odbuduje swoją formę i pokaże pełnię umiejętności.

Michał Skóraś daje zwycięstwo Gentowi. Gol w końcówce meczu

Trzecim z polskich bohaterów minionego weekendu był Michał Skóraś, który w barwach Gentu rozegrał kapitalne spotkanie w lidze belgijskiej. Reprezentant Polski, od początku sezonu regularnie występujący w pierwszym składzie, udowodnił, że jego przeprowadzka z Lecha Poznań była strzałem w dziesiątkę.

Gent mierzył się z trudnym rywalem i długo nie potrafił przełamać defensywy przeciwnika. Skóraś był aktywny na skrzydle, kilka razy zagroził bramkarzowi rywali, ale brakowało wykończenia. Przełom nastąpił dopiero w końcówce meczu. W 88. minucie Polak znalazł się w polu karnym, przejął piłkę po szybkim rozegraniu i mocnym strzałem zapewnił Gentowi zwycięstwo 2:1.

To trafienie nie tylko dało jego zespołowi komplet punktów, ale także potwierdziło, że Skóraś staje się jednym z kluczowych zawodników belgijskiej drużyny. Belgijskie media podkreślały jego szybkość, pressing i skuteczność w kluczowych momentach. Dla samego zawodnika to kolejny krok w kierunku ugruntowania pozycji w nowej lidze oraz mocny argument w walce o powołania do reprezentacji Polski.

Co zrobi Jan Urban ze skrzydłami i ustawieniem kadry?

Jeszcze kilka miesięcy temu selekcjoner reprezentacji Polski mógł mieć poważny ból głowy – brakowało jakościowych skrzydłowych w formie, a najczęściej ratował nas niezniszczalny Kamil Grosicki. Teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Nicola Zalewski strzela i asystuje w Serie A, Jakub Kamiński przechodzi do historii Bundesligi, a Michał Skóraś daje zwycięstwa Gentowi. Do tego w tle pojawiają się kolejne nazwiska – 17-letni Pietuszewski czy odradzający się Konrad Michalak.

To sprawia, że selekcjoner po raz pierwszy od lat może wybierać z kilku opcji i dostosowywać skład do rywala. Czy postawi na ofensywny duet Zalewski–Kamiński? A może da szansę Skórasiowi, który w Belgii nabrał pewności siebie? Jedno jest pewne – po raz pierwszy od dawna nie narzekamy na brak skrzydeł, lecz na ich nadmiar. W październiku czeka na mecz towarzyski z Nową Zelandią, więc idealny moment, żeby przyjrzeć się z bliska zapomnianym kadrowiczom i okazja do debiutów dla Pietuszewskiego czy Faberskiego, który całkiem nieźle pokazał się w pierwszym meczu w nowych barwach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *